Od okultyzmu do Eko żywności, czyli kilka faktów o rolnictwie ekologicznym.

On Wrzesień 13, 2016

Włączając telewizor, czy też biorąc do ręki  pierwszą z brzegu life-stylową gazetę jesteśmy wręcz atakowani produktami EKO czy też BIO, co więcej oglądając telewizyjnych kucharzy odnosimy wrażenie, że najlepsze dania możemy przygotować tylko z Eko-produktów.  Zanim jednak zdecydujemy się wymienić nasze masło ekstra na BIO, czy też zwykłe marchewki na te zielonym certyfikatem, płacąc przy tym 2 razy więcej, powinniśmy zastanowić się co to właściwie jest to całe BIO i EKO i dlaczego jest traktowane jak  synonim zdrowej żywności.

beets_12157_md

Rudolf Steiner czyli podstawy wiedzy duchowej dla powodzenia w rolnictwie

Rolnictwo ekologiczne powstało na początku XX w. ale nie (jakby na logikę to wziąć ) na uniwersytetach i w laboratoriach, tylko „w aurze niemalże okultystycznej”. Jego twórcą jest Rudolf Steiner – filozof, mistyk, twórca antropozofii (religii czy też para religii, która zakłada zdobywanie wiedzy o świecie na zasadzie wtajemniczenia).  W 1924, w proteście przeciw rozwijającemu się  rolnictwu “nowoczesnemu”, w którym rozpoczęto stosowanie sztucznych nawozów,  Rudolf Steiner wygłosił serię wykładów próbując tym samym przekonać publikę o jego szkodliwości na zdrowie ludzkie.  Nowo powstałe środki  chemiczne uznał za złe, przekonując ludzi, że dobre jest tylko to co naturalne, czyli nawozy powstałe z kompostu oraz odchodów zwierząt gospodarskich (niestety Rudolf nie poprał swoich twierdzeń żadnymi badaniami). Rudolf S.  stworzył także tezę, że rośliny i gleba to jeden organizm, który do wzrostu pobudzany jest przez  energię kosmiczną. Skutkiem takiego podejścia było powstanie rolnictwa biodynamicznego, będącego prekursorem upraw ekologicznych. Rolnicy biodynamiczni uprawiają swoje rośliny zgodnie z fazami księżyca, wierzą także w energię kosmiczną, która to wnika w ich bydło poprzez rogi. Jednym z zabiegów agrotechnicznych jest więc  zakopywanie wypełnionych obornikiem rogów na polu.

Jakiś czas później wykłady Steinera zostały wydane w formie papierowej pod wiele mówiącym tytułem „Podstawy wiedzy duchowej dla powodzenia w rolnictwie”  i  wpadły w ręce niejakiej Lady Eve Balfour, angielskiej arystokratki, jednej z pierwszych kobiet studiujących rolnictwo na angielskim uniwersytecie  w Reading, amatorsko zajmującej się kontaktami z duchami i astronomią. Głównie dzięki jej staraniom powstało stowarzyszenie The Soil Association, którego jednym z zainteresowań było rolnictwo ekologiczne ( w krajach anglosaskich zwanym organicznym), i które jako pierwsze na świecie wprowadziło certyfikat zgodności  produktu z zasadami EKO. Innym zakresem działań i zainteresowań stowarzyszenia były tzw. parareligie (New Age oraz antropozofia) oraz sprawy polityczne – te działania są obecnie raczej przemilczane w historii organizacji.

Po sukcesie The Soil Association na całym świecie zaczęły powstawać podobne organizacje, które to miały bardzo duży wpływ na kształt regulacji prawnych dotyczących rolnictwa ekologicznego. Wg ich wytycznych stworzono przepisy, które mówią co jest dozwolone w tego typu uprawach. Za ich przestrzeganie odpowiadają prywatne firmy nad którym piecze sprawuje urząd właściwy –  w Polsce jest ich obecnie 10 (listę można znaleźć na stronie Ministerstwa Rolnictwa  i rozwoju Wsi.

pobranecertyfikat przyznawany produktom EKO

Czy naturalne jest faktycznie lepsze niż sztuczne?

Zgodnie z główną zasadą ekorolnictwa, cała chemia, która jest sztucznie stworzona przez człowieka jest z natury zła i może czynić szkody w organizmie ludzkim. Zgodnie z naukowym podejściem do tematu o tym czy substancja jest szkodliwa dla organizmu i środowiska decyduje nie pochodzenie, a jej właściwości oraz dawka. Przykładowo – nawet w świecie super EKO roślin, ten sam delikwent może być jednocześnie lekarstwem jak i trucizną i wszystko zależy od spożytej dawki (np. Bylica Piołun w większych dawkach jest toksyczna). Warto wiedzieć także, że żywność ekologiczna nie jest całkowicie wolna od  chemii – przepisy mówią o ok. 26 pestycydach dozwolonych w tego typu uprawach, są to przede wszystkim substancje pochodzenia roślinnego, nie mniej jednak nie są one wcale mniej toksyczne od ich sztucznych odpowiedników . Przykłady „naturalnych pestycydów”?  Ano Pyretryny – środki owadobójcze pochodzenia roślinnego, jeżeli poczytamy o ich toksyczności  znajdziemy między innymi: wzrost agresji  ślinotok, drgawki (badanie prowadzone na szczurach). Kolejnymi naturalnymi delikwentami są preparaty oparte na miedzi – kilkukrotnie bardziej toksyczne dla pszczół i organizmów żyjących w wodzie niż ich sztuczni koledzy. Jakby tego było mało, same rośliny w obronie przed szkodnikami także produkują pestycydy, które następnie zjadamy. Takich przykładów można przytoczyć jeszcze wiele, i obiektywnie patrząc na to wszystko, dojdziemy do wniosku, że podział proponowany przez ekorolników jest absurdalny. Kolejnym paradoksem w tej Eko historii jest to, że o ile sztuczne pestycydy są bardzo dobrze przebadane i wiadomo czego można się po nich spodziewać, to o ich naturalnych towarzyszach nie wiele już można powiedzieć. Z tych przebadanych, a jest ich ok. 100 większość (w dużych dawkach) powoduje nowotwory u gryzoni.

Dlatego jeszcze raz należy przypomnieć, że o szkodliwości danej substancji decydują właściwości oraz dawka.

oats

Czy produkty EKO to synonim zdrowej żywności?

Ano nie – certyfikaty stwierdzają jedynie, że dany produkt został wytworzony  zgodnie z zasadami rolnictwa ekologicznego, nasi koledzy z Ministerstwa Rolnictwa  zza Wielkiej Wody uczciwie przyznają, że znaczek EKO nie daje pewności, iż dany produkt jest zdrowszy lub zwyczajnie lepszy.

W 2012 roku na Uniwersytecie w Stanford wzięto pod lupę 237 publikacji porównujących skład produktów Eko i tych “zwykłych”,  a następnie analizowano wpływ tych pierwszych na zdrowie ludzkie. Z punktu zdrowotnego obie żywności nie różnią się między sobą. Podobne wnioski wysunęło American Academy of Pediatrics, który owszem przyznaje, że produkty ekologiczne zawierają mniej sztucznych pestycydów, niemniej jednak nie ma naukowych dowodów by spożywanie Ekoproduktów dawało zdrowotne korzyści.

buckey-mower_1_md

Podsumowując

Ogromna popularność produktów EKO i BIO w ostatnich latach to niewątpliwe zwycięstwo ideologii nad zdrowym rozsądkiem.  Swoista już moda te produkty spowodowała, że mało kto słucha opinii naukowców – ekspertów z dziedzin chemii, toksykologii czy też rolnictwa, a to wielka strata, ponieważ duża część  naszych przekonań o żywności ekologicznej to jednak mity.

Chyba bardziej logicznym wydaję się być wyprawa na lokalny bazarek i zakup warzyw i owoców, w spierając tym samym małych, lokalnych producentów.

Oczywiście, nie twierdzimy tym artykułem, że produkty ze znaczkiem EKO są złe, zachęcamy jedynie do zdroworozsądkowego podejścia do tematu – mając do wyboru wspomniane już na wstępie zwykłe marchewki za 2,5 zastanówmy się 2 razy zanim kupimy te ze znaczkiem EKO za 6zł., może za tą różnicę w cenie warto sobie kupić piwo i się zrelaksować – po prostu.

plntpruned_22134_md

Źródła:

„Exploring the gap between attitudes and behaviour: Understanding why consumers buy or do not buy organic food”,  Susanne Padel (Organic Research Group, Institute of Rural Sciences, University of Wales, Aberystwyth, UK), Carolyn Foster (Countryside and Community Research Unit, University of Gloucestershire, Cheltenham, UK), British food Jurnal

“Ekościema, czyli mity zdrowej żywności”, Marcin Rotkiewicz, Polityka. 16 lipca 2013

Historia i perspektywy rozwoju rolnictwa ekologicznego w Polsce – MAłGORZATA DUDA-KRYNICKA, HENRYK JASKÓLECKI

https://med.stanford.edu/news/all-news/2012/09/little-evidence-of-health-benefits-from-organic-foods-study-finds.html

ilustracje: http://etc.usf.edu/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *